Konrad Błaszak Tech

Uwielbiam nowe rozwiązania mające ułatwić naszą codzienność, ale nie do wszystkich podchodzę z otwartymi rękami. Tak było z płatnościami telefonem, które na początku kompletnie do mnie nie trafiły. Musiało minąć trochę czasu, zanim zmieniłem zdanie. 

Gdy płatności smartfonem zostały udostępnione w Polsce, zanotowałem ten fakt i dość szybko o nim zapomniałem. Co prawda korzystałem wtedy głównie z karty, ale i tak starałem się mieć ze sobą co najmniej kilkanaście złotych w gotówce. Musiałem przez to nosić portfel, więc automatycznie miałem plastik zawsze ze sobą. Głównie przez to, nie uruchamiałem opcji płatności w telefonie. Kompletnie nie czułem takiej potrzeby. 

Z drugiej strony, jestem w końcu blogerem technologicznym i z poczucia obowiązku postanowiłem sprawdzić czy mogę zostawić kartę w domu. Pierwsza próba była taka sobie, ponieważ terminale w niektórych sklepach nie zawsze łapały mój telefon. Czasem było ok, czasem musiałem się mocno namachać, a czasem w otoczce wstydu wyciągałem plastik, ponieważ za nic nie mogłem zapłacić smartfonem. Takie nowinki powinny oferować mi dodatkową wygodę, skoro więc tu jej nie miałem, odpuściłem. 

Po pewnym czasie dałem drugą szansę, ale zamiast Google Pay, postawiłem na aplikację mojego banku. Na początku wszystko było dobrze i nawet porzuciłem kartę, ale pewnego razu wybrałem się na większe zakupy. Kwota powyżej 50 złotych, więc musiałem wpisać PIN. Pierwszy raz – nie wchodzi. Drugi raz – tak samo. Trzeci, czwarty, piąty i znów klapa. Nic nie działało. Kolejka była spora, za mnie zapłaciła dziewczyna, a ja najadłem się wstydu. Okazało się, że bank nadał nowy PIN do karty wirtualnej, a ja ją zablokowałem podając trzykrotnie zły kod. Niby mogłem się spodziewać, ale żadnego ostrzeżenia nie było, w Google Pay PIN był ten sam, więc po prostu się przejechałem. 

I na tym mógłbym pewnie skończyć ten tekst, ale postanowiłem spróbować po raz trzeci (po pewnym czasie). Tym razem znów postawiłem na Google Pay i muszę przyznać, że…

Niemal zapomniałem jak wygląda moja karta!

Co prawda czasem zdarzy się, że jakiś terminal dłużej pomyśli po przyłożeniu telefonu  – a ja zawsze czekam z wyjściem na autoryzację, żeby mnie potem biedna Pani ze sklepu nie goniła – ale chyba nigdy nie jest to wina mojego urządzenia. Ogólnie od dobrych kilku miesięcy nie miałem żadnego problemu z płatnością smartfonem. 

Płatność kartą

Co więcej, jest dużo lepiej niż sądziłem, ponieważ Polska jest bardzo dobrze przygotowana do porzucenia prawdziwych pieniędzy. W dużych sklepach płatności zbliżeniowe są standardem i nie wyobrażam sobie, żebym gdzieś musiał mieć gotówkę. W małych jest podobnie i patrzę tutaj nie tylko przez pryzmat Poznania, w którym mieszkam, ale też mniejszej miejscowości, gdzie spędziłem większość życia. Miejsca bez możliwości takiej opcji stają się powoli ciekawostkami, wzbudzającymi uśmiech politowania. 

To nie wszystko, ponieważ mam koło domu targowisko. Warzywa, ciuchy, chemia z Niemiec i pełno innych rzeczy, które można znaleźć w takich punktach. Z racji, że lubię wspierać polskich przedsiębiorców – no i lubię mieć też świeże jedzenie! – chętnie chodzę tam na zakupy, za które oczywiście płacę telefonem. Za pierwszym razem mocno się zdziwiłem i mimo ogromnej kartki mówiącej o płatnościach bezgotówkowych, musiałem spytać czy to nie żarty. Nie były, na targowisku za trzy pomidory i dwie pomarańcze również płacę zbliżeniowo. 

Polska jest całkowicie bezgotówkowa?

Ostatnio sam sobie zadawałem pytanie, czy mogę już wyjść z domu całkowicie zapominając o gotówce. No cóż, muszę przyznać, że jednak czasem warto włożyć „dyszkę” w etui telefonu. Nawet na mapie dużych miast są miejsca, gdzie trzeba mieć drobne, chociażby do automatu (chociaż i te często mają możliwość płatności zbliżeniowych) czy publicznej toalety. Może to zabrzmieć śmiesznie, ale tam bez 2 złotych nie wejdziesz. 

Plusem jest to, że przeważnie jest jakiś zamiennik – tzn. sklep, kawiarnia, bar – gdzie możemy czy kupić coś do picia czy udać się w pilnej potrzebie. 

Inną alternatywą jest korzystanie chociażby z BLIK-a. Sam przyłapałem się na tym, że pojechałem na wakacje, a nie wziąłem karty. W górach pełno jest straganów, gdzie jednak nie korzystają tak chętnie z terminali, więc musiałem coś szybko wymyślić. Z pomocą przyszedł właśnie BLIK oraz wypłata z bankomatu. 

Wszędzie zapłacisz zbliżeniowo, ale czy to oznacza całkowite porzucenie kart?

No tak średnio bym powiedział, przynajmniej na razie. Na plus muszę wyróżnić sieciówki z kartami lojalnościowymi, ponieważ często wystarczy numer telefonu czy też aplikację na telefonie, ale już taka PEKA (poznańska karta na transport miejski) jest nie do zastąpienia i trzeba mieć ją ze sobą fizycznie. Oczywiście można szukać alternatywnych rozwiązań (np. kupowanie biletów jednorazowych poprzez apkę), ale nie zawsze są one tak atrakcyjne. 

Paszport

Kolejną kwestią jest obowiązek posiadania przy sobie dowodu osobistego. Przewertowałem wiele artykułów w sieci i w sumie mogę powiedzieć jedno: wiem, że nic nie wiem. Różne źródła sobie przeczyły, więc postanowiłem spytać policjantów, czy podczas kontroli muszę mieć ze sobą plastikowy dowód osobisty (prawo jazdy obecnie trzeba mieć, chociaż trwają pracę nad jego „e” wersją) czy wystarczyłaby aplikacja rządowa mObywatel, w której miałbym dokument tożsamości. 

Zadzwoniłem w dwa różne miejsca… i w sumie nadal nie wiem. Od poznańskiej policji uzyskałem odpowiedź, że to jest wystarczające. Przedstawiciel warszawskiej komendy stwierdził, że nie i jak ja to sobie wyobrażam: czy chcę laptopa ze sobą nosić?

Ogólnie wniosek jest taki, że żadna ze stron nie wiedziała o czym właściwie mówię, więc dla własnego bezpieczeństwa, lepiej jest mieć plastikowy dowód osobisty. 

W Polsce można porzucić już karty płatnicze, ale z resztą trzeba poczekać!

I to jest chyba najlepsze podsumowanie tego tekstu. Ja już nie boję się wychodzić z domu bez karty. Nawet jak potrzebuję mieć gdzieś gotówkę, mogę bez problemu wypłacić ją w bankomacie. 

Z drugiej strony, wspomnianą PEKĘ, dowód osobisty i prawo jazdy mam zawsze przy sobie. Tej trójki na razie nie mogę się pozbyć i wygląda na to, że jeszcze przez jakiś czas sytuacja się nie zmieni.

Właśnie dlatego Polska jeszcze nie jest „bezkartowa”, ale moim zdaniem jest już bezgotówkowa!


Zdjęcia: Jonas LeupeBlake Wisz, Kylie Anderson (Unsplash)

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

View Comments

There are currently no comments.

Next Post