Konrad Błaszak Tech

Snapchat to dla mnie świetny znak naszych czasów, ale też aplikacja, która udowadnia, że zaczynam nie ogarniać internetu. Nowe funkcje tylko to potwierdzają.

Snapchat ciągle jest czymś nowym w Polsce. Oczywiście zdobywa popularność w zastraszającym tempie, ale cały czas korzystają z niego głównie młodsi użytkownicy oraz blogerzy. Pisałem o nim jakiś czas temu (Snapchat to taki obrazkowy Twitter?) i od tamtego czasu kilkukrotnie dawałem mu szansę. Nie udało się. Może jestem za stary, może zbyt skostniały, może zbyt zamknięty na nowe rzeczy, ale nie mogę przekonać się do Snapa, jako do jednego z głównych środków dotarcia do widzów. Facebook to obowiązek, Instagrama pokochałem, ostatnio nawet flirtuje mocniej z Twitterem, ale Snapchat to nadal dla mnie ciekawostka i tylko ciekawostka.

Pewnie dam mu jeszcze szansę, ale raczej nie stanę się jego wielkim fanem. Pokazują to nowe zmiany, ale zacznę od jednej, która przypadła mi do gustu – trofea. Grywalizacja to wprowadzanie elementów z gier do naszego życia. Widzę, że to świetnie sprawdza się chociażby w harcerstwie, ale również internet coraz chętniej integruje się  tym rozwiązaniem. Snapchat jest tego dobrym przykładem, ponieważ trofea w nowej wersji aplikacji – jak sama nazwa wskazuje – pozwalają nam zdobywać konkretne osiągnięcia. Dla jednych to nic nie warte bajery, ale sądzę, że sporo osób zwiększy swoją aktywność, właśnie dzięki temu rozwiązaniu. Zawsze fajnie jest dostać jakąś, nawet wirtualną nagrodę za zaangażowanie.

Niestety dwie inne zmiany mnie skutecznie odrzucają od Snapchata.

SnapChatThumb1 (1)

Pierwszą są efekty, które widzicie powyżej. Rozumiem, że dla takich aplikacji brak rozwoju jest najgorszym co może być, ale takie dodatki są moim zdaniem znaczącym ograniczaniem bazy odbiorców. Ma to swoje plusy, ponieważ będzie to typowa aplikacja dla młodych, ale jednocześnie może sprawić, że wraz z wiekiem porzucą oni Snapchata. Osoby poniżej 18 roku życia są potężną siłą nabywczą, ale odcinanie się od starszych może wyjść bokiem Snapowi. Oczywiście nadal będzie można stworzyć sobie grupę starszych ludzi, ale z każdym miesiącem może to być trudniejsza.

Poza tym gdy w ostatnim czasie widziałem dorosłych ludzi, którzy rzygają tęczą (tak, rzygają tęczą!) to poczułem się zażenowany. Podobnie z efektem płakania. Możliwe, że to ja jestem przewrażliwionym użytkownikiem, ale takie coś mnie po prostu irytuje. Oczywiście nie muszę z tego korzystać, ale jeśli moje „My Story” zaleją właśnie takie Snapy to w końcu nie będę miał kogo oglądać i aplikacja straci dla mnie kompletnie sens.

W moim prywatnym odczucie to nie ta nowość jest najgorsza. Rzyganie tęczą mogę wyeliminować ze swojego Snapa (tzn. ludzi, którzy tak robią), ale już możliwość ponownego oglądania prywatnych Snapów za pieniądze kłóci się z pierwotną ideą projektu. Jeśli nie wiecie to Snapchat wybił się na tym, że był świetną aplikacją do „sextingu”, czyli wysyłaniu gołych zdjęć i pisaniu sprośnych rzeczy. Można było to robić bez strachu, ponieważ wszytko znikało. Teraz zmieniły się zasady gry i można zakupić dodatkowe obejrzenia.

Snapchat informuje, że przejrzanego już Snapa można obejrzeć dodatkowo tylko raz i to niedługo po jego pierwszym odtworzeniu. Jest to pewne ograniczenie, ale ideą tej aplikacji było jednorazowość prywatnych treści. Teraz to zniknęło i jeśli coś bardzo mi się spodoba będę mógł zobaczyć to raz jeszcze. Zdaję sobie sprawę, że Snap odszedł już nieco od swojego pierwotnego przeznaczenia i teraz nie służy tylko do wysyłania nagich zdjęć. Często przesyłane są naprawdę ciekawe lub przydatne materiały (np. ściąga na sprawdzianie), ale główna idea została zatracona. Dla mnie to ogromny minus, ponieważ jeśli kiedyś – jakimś cudem – chciałbym rozsyłać ludziom swoje akty na Snapie to niekoniecznie chciałbym, żeby za pieniądze gwałcili replay (chociaż kto wie?).

Snapchat się zmienia i to było nieuniknione. Tak samo jak to, że musi na siebie zarabiać, a powtarzanie Snapów może być bardzo dochodowym biznesem. Tak wygląda rozwój, ale niestety mnie on nie przekonuje.


P.S. Hipokryzja level 9000, czyli mój Snap to: Kondux (żadnych aktów, obiecuję!)


A jeśli wpis Ci się spodobał i chcesz być na bieżąco to zostaw lajka. Dzięki!


Źródło: mashable.com

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

View Comments

There are currently no comments.

Next Post