Konrad Błaszak Tech
X-Men: Apocalypse to nie jest idealny film o superbohaterach i chwilami nieco się dłuży, ale bez wahania poszedłbym na niego jeszcze raz. Chcesz wiedzieć czemu?

Jeśli jesteś fanem filmów o superbohaterach, to ten rok śmiało możesz uznać za spełnienie swoich geekowkich marzeń. Niesamowicie mocny początek zapewnił Deadpool, potem pojawił się nieco przegadany i nijaki Superman V Batman: Świt Sprawiedliwości (mimo tego, warto było się przekonać na własne oczy, że nie jest to zbyt dobry film), a niedawno na ekranach kin zagościł Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów. To i tak dopiero początek, ponieważ kolejne miesiące również zapowiadają się świetnie (Żółwie Ninja, Skład Samobójców i Dr. Strange). Wśród tej plejady gwiazd, pojawili się też nowi X Meni, których w żadnym wypadku nie mogę pominąć.

To nie jest film dla dorosłych…

Za film X-Men: Apocalypse odpowiada studio Fox, które stworzyło genialnego Deadpoola przeznaczonego dla widzów z dowodem osobistym. Ta produkcja nie jest tak odważna, ale to wcale nie jest duży minus. Humoru nadal jest sporo, po prostu nie ma żartów z podtekstem czy takich o kupie. Z całą odpowiedzialnością napiszę również, że nowi X Meni to standardowy do bólu film o superbohaterach i nie jest to zarzut. To po prostu dzieło przeznaczone dla widzów w różnym wieku, więc przez to nie mogło być tak bezkompromisowe jak Pan „ŚmierćBasen”.

Historia jest świetna, w większości…

X-Men-Apocalypse-Movie-Wallpaper-18 (1)

Film ten moim zdaniem na dwa bardzo ważne wątki fabularne. Pierwszym jest pokazanie, jak rodzili się X Meni z Jean Grey i Cyklopem na czele. Ten element wypada dobrze, chociaż nieco brakuje mi głębszego wejścia w historię Jean, tzn. jak ona trafiła do Profesora X.

Nie mam żadnych zarzutów co do obsady aktorskiej, chyba wszyscy poradzili sobie co najmniej zadowalająco. Wspomnieć jedynie chcę o Sophie Turner, która budziła bardzo skrajne emocje. Wiele osób sądziło, że ona już na zawsze będzie „tylko” Sansą z Gry o Tron, ale teraz mogą jeszcze raz przemyśleć swoje zdanie. Zagrała najzwyczajniej dobrze i jeszcze będzie z niej gwiazda <3

Niestety jest też drugi wątek, czyli walka z głównym złym – Apokalipsem. Tutaj brakuje mi nieco więcej szaleństwa, ponieważ historia w ogóle nie zaskakuje. Wszystko idzie według utartych schematów. Wystarczy przypomnieć, że dokładnie taki sam motyw został wykorzystany, chociażby w Blade: Mroczna Trójca. Tam zamiast pierwszego mutanta, był pierwszy wampir, a tak to wszystko się zgadza.

Jest też trochę powoli…

Ostatnio byłem na Kapitanie Ameryce i tam akcja, aż wychodziła z ekranu. Tutaj jest zupełnie inaczej. Przez większość czasu mało się dzieje. Bohaterowie dobrze pokazują swoje historie i wprowadzają widza w cały konflikt, ale miałem wrażenie, że film się niesamowicie dłuży. Jeśli idziesz z nastawieniem, że chcesz dostać 2 godzinny czystej rozwałki, to możesz się ostro zawieść. Punkt kulminacyjny – jak sama nazwa wskazuje – jest na samym końcu, a wszystko co jest wcześniej (czyli jakieś półtorej godziny) to tylko wstęp do tego co się stanie. Całkiem udany i momentami wciągający wstęp, ale ogólnie nieco nudnawy.

To nie jedyny zarzut, jaki mam do nowych X Menów. Odniosłem również wrażenie, że bardzo pokrzywdzoną postacią jest Magneto. Kilkukrotnie zmienia on swoje poglądy, a wszystko to pod wpływem kogoś innego. Jest trochę taką chorągiewką, którą przy odpowiedniej manipulacji można łatwo przeciągnąć na swoją stronę. Liczyłem chyba, że będzie większym dupkiem.

x-men_apocalypse_full_hd_wallpaper (1)

…Ale jest ciekawie!

I to jest najważniejsze w tym filmie. Mimo dłużyzn i takiego sobie Magneto, film oglądało mi się świetnie. Co ciekawe jest tam też wątek polski, który został rozegrany po mistrzowsku. Słuchanie ojczystej mowy, to poezja dla ucha, która co prawda automatycznie wywołuje spazmy śmiechu, ale za to takiego szczerego i serdecznego.

Nie wspomniałem jeszcze o jednej postaci – QuickSilverze. Sceny z jego udziałem wywołują tak szeroki uśmiech, że można by grać Joker bez żadnej charakteryzacji (w Kapitanie Ameryce taką rolę spełniał Spider Man). Nie zamierzam Ci spojlerować co się działo, ale jego najważniejszy występ w tym filmie, mógłbym oglądać godzinami i pewnie nadal miałbym z niego nieopisaną radochę.

Podsumowując – idź na film! Jeśli miałbym wybrać czy wolę X Menów, czy Kapitana Amerykę, to pewnie postawiłbym na tego drugiego, ale mutantów również bym sobie nie odpuścił. To kawał dobrego, choć nieidealnego kina. Dla mnie najważniejsze jest to, że po seansie wyszedłem zadowolony i nie żałowałem ani minuty spędzonej na sali.

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

View Comments

There are currently no comments.

Next Post